Work&travel, czyli Wenecja na wakacje!

 

img_3568

Widok na San Giorgio

Wakacje skończyły się już dawno, studenci korzystają z ostatnich dni wolności,
natomiast ja dalej żyję wspomnieniami z wakacji.
Miało być, jak u większości osób, czyli praca na jakichś zbiorach za granicą,
przypuszczalnie Niemcy/Holandia/Belgia. Wszytko zmienił jeden telefon.
Praca? I owszem, ale nie na zachodzie Europy, ale na jej południu -> kierunek Włochy, a tam miałam jechać  Ja, do jednego z najpiękniejszych miast w Europie, czyli do WENECJI. 🙂

Wszystko było spontaniczne na maksa, w piątek telefon w sprawie pracy, w sobotę spotkanie w Krakowie, a już w poniedziałek wyjazd. Na zastanowienie miałam jeden dzień. Ale decyzja mogła być tylko pozytywna 😀

Męcząca, bo aż 18- godzinna podróż minęła dość szybko, mimo, że miałam najgorsze miejsce w autokarze ever. Na samym tyle, na samym środku, nie miałam klimy i siedzenia przed sobą na którym mogłabym oprzeć nogi. Na szczęście byłam na tyle padnięta, że przespałam większość drogi. A rano jak się obudziłam byłam we Włoszech.
Myślałam, że autokar zawiezie nas do samej Wenecji, ale wysadził nas w Mestre, na lądzie stałym, więc musiałyśmy sobie dojechać innym autobusem na wyspe. Tam przywitało nas kosmiczne gorąco. A tamtejsza wilgotność powietrza dała popalić moim biednym włosom jak nigdy dotąd. Mimo to, szybko o tym zapomniałam, bo widoki zapierały dech.
Na początku myślałam, że trudno będzie mi się przyzwyczaić do codziennej pracy w hostelu, zwłaszcza,że wcześniej nie miałam do czynienia z taką ciągłą pracą fizyczną. Prawda była taka, że dłużej przyzwyczajałam się do klimatu niż do pracy. 🙂 Pierwszego dnia wzięłam na schłodzenie aż 4 prysznice bo było tak gorąco!

Wszystko było nowe.
Obcy język, obcy kraj,
zamiast asfaltów – woda,

zamiast samochodów – vaporetto (tramwaje wodne),
zamiast znajomych – całkiem nowi ludzie.

img_5199

Rialto – najstarszy most w Wenecji

img_3660

Przystanek vaporetto

Początkowa fascynacja nowym miastem, szybko ustąpiła miejscu zdziwieniu jak wenecjanie dają radę tu mieszkać?
Mimo punktualnej komunikacji wodnej i lądowej, pięknym plażom, cudownemu klimatu  miasta, mieszkanie tam musi być strasznie uciążliwe. Tłumy turystów na placu San Marco, aż po Rialto, skutecznie torują wąskie uliczki. Nic dziwnego, że mieszkańcy protestują. Ja miałam to szczęście, że mieszkałam na spokojnej wyspie Giudecca, z której mogłam podziwiać główny plac zgromadzeń turystów San Marco z zza wody 🙂 Tam życie płynie dużo spokojniej i wolniej.

poprawka.JPG

Plac San Marco

img_5591

San Marco z góry

img_3868

Festa del Redentore, kościół na Giudecce w dzień święta

img_4132

Widok z mojego tarasu 🙂

Posiadając miesięczny bilet na wszelką komunikację, po pracy mogłam pływać od wyspy do wyspy i zwiedzać do woli wszystko na co miałam ochotę. Od Burano – wyspy, na której każdy dom ma inny kolor; Murano – wyspy z hutą szkła, aż po wyspę cmentarną! Brzmi śmiesznie, ale w Wenecji cmentarz znajduje się na osobnej wyspie. Popołudniowe wylegiwanie się na plaży  czy pływanie w Adriatyku było przyjemnym relaksowaniem się po pracy.

img_5131

Dzika plaża na Palestrinie

img_5780

Lido

img_4617

Torcello

img_4061

Burano

IMG_5370.JPG

Chioggia

Podczas mojego 2-miesiecznego pobytu w mieście na wodzie odwiedziałam tam większość znanych (i wartych zobaczenia) wysp, m.in.: Murano, Burano, Cimitero, Palestrina, Lido, Torcello, Chioggia, Punta Sabbioni oraz oczywiście główne atrakcje Wenecji. Śmiem stwierdzić, że widziałam więcej niż typowy weekendowy turysta 🙂
Częste spacery po wąskich uliczkach, nocne podróże vaporetto wzdłuż kanału Canal Grande, wieczorne rozmowy i popijanie znaleźnego winka na tarasie z ekipą z Polski, cudowne zachody słońce, poszukiwania najładniejszej maski, romantyczne restauracje nad wodą, radzenie sobie z wysoką temperaturą, zaskakująco mocne burze, niewielki wybór w lokalnych sklepach, spadające gwiazdy, nocne wieczorki filmowe, grille, statki jak titanic przepływające przed oczami, czasami dziwne zachowania włochów – to momenty, które pozwoliły mi w pewien sposób poznać Wenecję od strony typowego turysty, jak i „chwilowego” mieszkańca, zagwarantowały świetną przygodę i dostarczyły dawki wspomnień na przyszłość.

img_3488

img_4248

Canal Grande

img_5670

Czy chciałabym mieszkać w Wenecji? Niekoniecznie. Za mało zieleni, za dużo budynków, za ciasne uliczki, za wysokie ceny,  no i te szczury, które nocą łażą gdzieniegdzie pod mostami są przerażające. Mimo wszystko miasto jest warte odwiedzenia, no bo gdzie indziej jak nie w Wenecji można przepłynąć się gondolą z ukochaną osobą, zjeść typową włoską pizze w restauracji z widokiem na przepiękną wenecką architekturą, poczuć niesamowity klimat miasta na wodzie 😀

IMG_5968.JPG
Nie wiem czy będę mieć okazją tam kiedyś jeszcze wrócić, w życiu bym nie pomyślała, że tam się znajdę i zamieszkam na dwa miesiące. Trafiła mi się najlepsza przygoda jaką mogłabym sobie wymarzyć. Dodatkowo poznałam kilka świetnych osób. Same plusy !
A wakacje, które będą stanowić miłe wspomina, są wakacjami udanymi na 100% 😀

img_3342img_4676img_5397
P.S. Następne wpisy dot. Wenecji już wkrótce! 😀

Reklamy

One comment

  1. eh, pozazdościć :*

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Pokochaj Czechy • praktyczny przewodnik

zwiedzanie • kuchnia • kultura • zakupy

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie

Dzikie historie

blog o naszych podróżach

piotrpatrykpiasecki

lifestyle, blog, wordpress, google, piotr patryk piasecki, zycie, milosc, wolnosc, prawda, rewolucja, walka, pasja, hobby, blog, autor, artysta

%d blogerów lubi to: