Malá Strana – Loreta, Petřín, Wyspa Kampa

Drugą część dnia spędziłyśmy również w tej samej dzielnicy. Miałam zaplanowane jeszcze kilka rzeczy po tej stronie Wełtawy do zwiedzenia, ale pogoda nam nie dopisywała tego dnia, więc część musiałam ograniczyć. W ogóle, jeśli chodzi o pogodę w Pradze, jest ona zmienna jak kobieta. Ranek ciepły i słoneczny, za nic w świecie nie zapowiadał popołudniu silnego wiatru, zrywającego parasolki i mocnego deszczu. Cóż…trzeba być przygotowanym na wszystko.Po uczestnictwie w uroczystej wymianie warty na Zamku udałyśmy się do Lorety. To kompleks pielgrzymkowy, jednak żeby wejść się pomodlić i zobaczyć co nie co, trzeba zapłacić. Jakoś tak, nie kusiło nas za bardzo, żeby wydawać kasę na zwiedzanie Kościoła. Więc tylko cyknęłam fotkę na zewnątrz. 

Następne w moim planie było wzgórze Petřín. To olbrzymi park z wieżą widokową z 299 schodami, które planowałam pokonać,  podobno jest z niej najlepszy widok na miasto. Dowiedziałam się, że kiedyś było to miejsce czczenia pogańskiego bożka. 1 maja można tam spotkać miłośników pogańskich obrzędów, ale też zapewne mase turystów z Polski, którzy spędzają tam majówkę 🙂 

Jednak, gdy zobaczyłam jak wygląda droga (czyt. błoto i…jeszcze więcej błota) musiałyśmy zrezygnować i zawrócić. Bedę mieć dobry powód, żeby tam jeszcze wrócić. Ze względu na pogodę darowałyśmy sobie wszystkie parki i ogrody, które wiem, że latem zachwycają widokiem.

Kolejnym przystankiem na drodze powrotnej był Klasztor na Strahowie. Słynie on z najlepszego piwa w Pradze, które swoje kosztuje. Piwowar był akurat zamknięty, więc nie było nam dane ocenić czy faktycznie ten ich browar zasługuje na miano najlepszego. W ogóle dla mnie to trochę śmiesznie, że na placu klasztornym jest reklamowane, z każdej strony piwo, podczas gdy w naszych polskich Kościołach księża zachęcają do trzeźwości. Widocznie tam mają albo inne podejście, albo biznes to biznes, zarabiają na czym mogą. Na placu klasztornym były 3 restauracje i puby. Prawdę mówiąc klasztor słynie z piwa. Będąc tam nie miałam pojęcia pod jakim jest wezwaniem, czy jest tam coś wartego zobaczenia. Wiedziałam tylko, że mają cieszące się popularnością piwo. Widać taką sobie reputację zbudowali.

IMG_8075

Klasztor ns Strahowie

IMG_8082

Reklama piwa na tle kościoła

IMG_8093

Prawie jak Aslan

Spacerując po podwórzu Klasztoru natknęłyśmy się na taki oto posąg Lwa. Pierwsze co mi przyszło na myśl to „przecież to Aslan z Narnii” haha, no a drugie to to, że nie mogę nie mieć jego zdjęcia. Szczerze nie mam pojęcia, z jakiej racji był ten pomnik czy jak to nazwać, ale Aslan jak nic, kurcze no 😉

Po lewej stronie Wełtawy znajduje się także Wyspa Kampa, która słynie z Muru Johna Lennona. Przyznam się, że szukałyśmy go późnym wieczorem, nie całkiem trzeźwi, ale nocą mimo to Mur jest nie do odnalezienia. Dopiero następnego dnia z samego rana bez problemu trafiłyśmy na miejsce. Mur jak mur, kolorowy i podobny do East Side Gallery w Berlinie. Ciekawe natomiast było, że przez cały dzień gra tam zespół, który z playbacku śpiewa utwory Johna Lennona i co jakiś czas, razem z nieliczną publicznością odgrywają spontanicznie taneczne show, co wygląda dość specyficznie, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu 😉

IMG_8664

Wyspa Kampa nocą

IMG_8731

Mur Johna Lennona

IMG_8740

Taneczne show 🙂

Główne atrakcje tej części Pragi już opisałam, jednak miasto jest tak duże, ma wiele nieodkrytych miejsc, przeciętny turysta nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego na kilkudniowym wyjeździe. Rozmawiając wieczorem przy piwku z chłopakiem, który mieszka od 2 lat w Pradze, dowiedziałam się, że prawie w ogóle nie zna jej. Trochę dziwne, bo ja na jego miejscu mając wolny czas, buszowałabym po mieście gdzie się da ;P widocznie nie czuł takiej potrzeby, chociaż zastrzegał, że zamierza zostać na stałe w Pradze.

Mam jeszcze kilka fotek ze spaceru po Malá Stran’ej, które wrzucam niżej. Następny wpis będzie już o Starym Mieście 😀

P.S. Ostatnie zdjęcie jest dość ciekawe. Przechodząc obok tego budynku myślałam, że jest to kościół. Jak się okazało, napis głosi, że to HOTEL. Haha nie wiem, czy on jest tak zabytkowy, czy to ironia. A może właściciele, chcą żeby ich gośćmi byli konkretni ludzie, z godnym zachowaniem i wiarą. Who know ? 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie

Dzikie historie

blog o naszych podróżach

piotrpatrykpiasecki

lifestyle, blog, wordpress, google, piotr patryk piasecki, zycie, milosc, wolnosc, prawda, rewolucja, walka, pasja, hobby, blog, autor, artysta

Listy i [inne] brewerie.

"Plus ratio quam vis". /Artykuł w czwartki o godzinie 14/.

%d blogerów lubi to: