Duński raj

BORNHOLM

Niewielka, bardzo urokliwa wyspa położona na Morzu Bałtyckim między Polską a Szwecją, będąca częścią Danii.

Niewielka, bo ma zaledwie 588 km2, czyli jest tylko 5 razy większa od Rzeszowa, wyspa o wielkości 40×30 km.

Urokliwa, bo:

  • możemy z drzew zrywać figi, morele i brzoskwinie jeśli pojedziemy w sezonie 🙂
  • posiada niesamowite wybrzeża, od klifów po wydmowe piaski
  • doliny, pagórki i góry są na każdym kroku
  • starożytne ruiny zamków na wzgórzach z widokiem na morze (czy to może nie być piękne?)
  • to raj dla grzybiarzy, Duńczycy albo nie lubią grzybów albo się nie znają na ich odmianach, nie zbierają ich, przez co lasy są pełne grzybów. Dlatego na wyspę zjeżdżają się podobno grzybiarze z innych państw

 

Jak się tam dostać ?

Z Kołobrzegu katamaranem, ze Świnoujścia promem. Jazda w pierwszą stronę jest tragiczna dla większości, więc lepiej wziąć coś na chorobę lokomocyjna, nie ważne czy się ją ma czy nie 😀 Powrót to już pestka.

Warto też usiąść na dolnym ‘piętrze’, albo ładniej mówiąc pokładzie. Mniej rzuca przy mocnych falach i silniejszym wietrze.

Jednak mimo wszystko widok zalewających przez fale okien może trochę przestraszyć, a dzwiek tłuczacych się talerzy w kuchni zaraz za plecami trochę przeraża. Nie pomagają też teksty wystraszonych Pań „O mój Boże, jak talerze się tłuką jak w Titanicu to na pewno my też zaraz utoniemy”. Również wyprowadzanie bladych jak ściana kobiet z wc przez załogę, które swoją chorobę morska przeżywają po raz pierwszy bardzo emocjonalnie, powoduje, że nasuwają się najgorsze myśli. Na szczęście na telewizorkach umieszczonych na statku leci 1,5 godzinna instrukcja po polsku, angielsku i niemiecku mówiąca jak się zachować w razie najgorszego i gdzie szukać kamizelek ratunkowych. Jakby miało to jakoś uspokoić pasażerów. Tragiczną,    5 godzinna drogę rekompensuje widok na wyspę i sama wycieczka po niej 😀 Serio warto przeżyć coś takiego chociaż raz w życiu.

Ja miałam wykupioną wycieczkę autokarową. Objechaliśmy wyspę wzdłuż i wszerz. Gdzieniegdzie się zatrzymywaliśmy, jednak o wiele lepiej sprawdziłaby się opcja rowerowego zwiedzania, zwłaszcza, że wyspa posiada mnóstwo ścieżek rowerowych dzięki którym można dotrzeć do każdego zakątka, a gdzie autokar nie wszędzie się wciśnie.

Jednym z głównych punktów wycieczki było miasteczko Gudhjem, które dla jednych było świetnym miejscem do zrobienia zdjęć, a dla smakoszy rajem kulinarnym. Wybrzeże zapchane stoiskami z rybami pachniało tak, że człowiek od razu się robił głodny. Nie pomogło to, że przewodnik zaprowadził nas do sklepiku, w którym były wyrabiane cukierki. Każdy mógł za free poczęstować się kilkoma. Większości tak zasmakowały, że ostatnia osoba zakupiła cukierki dopiero po 30 min stania w kolejce! Jak dla mnie smakowały normalnie jak landrynki, bez szału 🙂 za to zapachy były nieziemskie.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Następny przystanek to jakiś kościółek, do którego nawet nie wchodziłam bo widoki na zewnątrz były ładniejsze.

IMG_3542IMG_3545

Później pojechaliśmy do ruin zamku Hammershus, znajdującego się na klifie. Widoki magiczne, jakby tego było mało obok pasły się owieczki, jak w górach.

IMG_3422

Hammershus

IMG_3483

Owieczki

IMG_3476

Widok na morze z okolic zamku

Ostatnim punktem było Centrum Przyrodnicze Natur Bornholm, które moim zdaniem jest stratą czasu (wtedy tego nie wiedziałam). Jedyne co mi się podobało to efekty specjalne podczas filmiku o powstaniu ziemi. Mam na myśli nagle podskakujące krzesełka, na których siedzieliśmy, jakieś wstrząsy, dzikie dźwięki za plecami, czy jakieś dziwne zapachy wydobywające się ze ściany.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Na koniec oczywiście zakup pamiątek, kupiłam parę widokówek jak zawsze. Z ciekawości weszłam do sklepu sprawdzić jakie mają tam ceny podstawowych produktów. No i jak zobaczyłam tak chwile stałam zamurowana. Około 25 zł za wodę trochę zbiło mnie z tropu…ale po ponownych obliczeniach wyszło tak samo. Ładnie tam życie kosztuje. Jadąc na pare dni rowerem trzebaby było wziąć walizke żarcia 😀 Tą wiadomością, która wzbogaca wiedzę i nie podnosi IQ kończę wpis. Cześć.

IMG_3602

Zdjęcie z kapitanem uważam jaki „must have” rejsu 🙂

 

Ciekawostka:

  • Na Bonholmie odbywa się Wonderfestiwall, jedno z największych duńskich muzycznych wydarzeń, na który zjeżdżają się najwięksi skandynawscy artyści
  • Podobno członkowie rodzin mieszkający na 2 różnych końcach wyspy odwiedzają się 1-2 razy w roku, gdyż dla nich 40 km jest bardzo dużą odległością. (oczywiście jest ich coraz mniej)
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie

Dzikie historie

blog o naszych podróżach

piotrpatrykpiasecki

lifestyle, blog, wordpress, google, piotr patryk piasecki, zycie, milosc, wolnosc, prawda, rewolucja, walka, pasja, hobby, blog, autor, artysta

Listy i [inne] brewerie.

"Plus ratio quam vis". /Artykuł w czwartki o godzinie 14/.

%d blogerów lubi to: